Opis Sprawy:

PKO BP jako jedyny bank zdecydował się oferować ugody swoim klientom, którzy są „szczęśliwymi” posiadaczami kredytów frankowych, jednak wbrew wcześniejszym zapowiedziom, ugody nie są proponowane masowo. Wielu kredytobiorców może więc być zaskoczonych powyższą informacją, bo jednak spore grono liczyło na to, że z kredytu frankowego da się wyjść bez angażowania sądu, jak to jednak zwykle bywa, rzeczywistość weryfikuje oczekiwania.

Na co można liczyć zawierając ugodę z bankiem?

Warunki ugód oferowanych przez PKO BP są w całości zgodne z rekomendacji, które pod koniec ubiegłego roku przedstawił branży szef Komisji Nadzoru Finansowego. Zgodnie z zaleceniami KNF, kredyty frankowe od początku powinny być traktowane jak były kredytami złotówkowymi, kredyty te powinny więc być oprocentowane stopą procentową właściwą dla kredytów PLN, czyli według stawki WIBOR, powiększonej o marżę.

KNF od początku wskazywała, że takie rozwiązanie jest sprawiedliwe, a także atrakcyjne dla samych frankowiczów, i choć zapewne Komisja spodziewała się bardziej pozytywnego odzewu branży finansowej na przedstawione rekomendacje, to dziś już wiemy, że tylko bank PKO BP zdecydował się iść w kierunku ugód na przedstawionych warunkach.

Bank kilka miesięcy przygotowywał się więc do porozumień z frankowiczami i gdy nareszcie konkretne działania w tym zakresie zostały podjęte, okazało się, że ugody nie są przewidziane dla wszystkich kredytobiorców, a przynajmniej nie w najbliższej przyszłości.

Ugody dla roszczeniowych kredytobiorców.

By przyspieszyć zawieranie porozumień w przedmiocie kredytów frankowych, PKO BP postanowił wysłać do kancelarii reprezentujących frankowiczów w procesach prowadzonych przeciwko bankowi, propozycje polubownego rozwiązania sporu. W powyższym nie ma niczego dziwnego, jednak czytając wiadomość od banku, w pierwszej kolejności da się zauważyć, że propozycje zawarcia ugody skierowane są tylko do określonej grupy frankowiczów.

W wiadomości banku można bowiem przeczytać, że „bank deklaruje gotowość zawarcia ugód w sprawach (…) toczących się przed Sądem Okręgowym w Warszawie (ewentualne propozycje dotyczące spraw zawisłych przed innymi sądami zostaną przesłane w terminie późniejszym), gdzie przedmiotem sporu są zobowiązania związane z kredytami denominowanymi lub indeksowanymi w CHF. Propozycja dotyczy wyłącznie kredytów zaciągniętych przez konsumentów, na cele mieszkaniowe, dotychczas nie spłaconych w całości”, wynika więc z tego, że aby otrzymać propozycję ugody w sprawie frankowej, należy spełnić kilka przesłanek, a podstawową z nich jest pozwanie banku.

Najpierw pozew, potem ugoda.

PKO BP w pierwszej kolejności ugody proponuje tym kredytobiorcom, którzy zdecydowali się dochodzić swoich praw przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Wielu kredytobiorców zapewne się dziwi dlaczego akurat pozew złożony do tego sądu ma w pierwszej kolejności skłonić bank do przedstawienia warunków ugody, pamiętać jednak należy, że do Sądu w Warszawie trafiło i nadal trafia najwięcej pozwów przeciwko bankom, w tym również przeciwko PKO BP.

Ponadto, jest to jedyny Sąd w którym utworzony został odrębny wydział do rozpatrywania spraw frankowych, możliwe więc, iż bank liczy na to, że składając propozycje ugodowe najpierw w sprawach toczących się przed tym Sądem, Sąd wstrzyma się z rozpoznawaniem pozwów złożonych przeciwko PKO BP i niejako da bankowi czas, by polubownie rozwiązał zawisłe spory, gdyż będzie to korzystne również dla samego Sądu.

Teoretycznie na ugody z bankiem PKO BP mogą także liczyć kredytobiorcy, którzy pozwali bank, lecz pozew złożyli do innego sądu niż Sąd Okręgowy w Warszawie. W tych jednak przypadkach żadne propozycje ugód jeszcze nie zostały przedstawione, i najpewniej będą one uzależnione od ugód w sprawach prowadzonych przez Sąd w Warszawie, wiele jednak wskazuje na to, że i w tych przypadkach bank będzie zainteresowany polubownym rozwiązaniem problemu.

Wniosek z powyższego jest więc prosty, jeżeli kredytobiorca chce jak najszybciej otrzymać propozycję ugody ze strony PKO BP, powinien pozwać bank i to przed Sąd Okręgowy w Warszawie, gdyż najwyraźniej spory zawisłe przed tym sądem stanowią dla banku priorytet, by szybko zostały zakończone.

Bank kalkuluje zawieranie ugód.

Zainicjowanie postępowania z bankiem w związku z zawartą umową kredytu frankowego, jest głównym powodem, który skłania bank do podęcia negocjacji na temat ugody, jednak nie mniejsze znaczenie ma również fakt, czy kredyt został w całości spłacony.

Z zacytowanego powyżej fragmentu korespondencji z bankiem wynika bowiem, że propozycja zawarcia ugody skierowana jest tylko do tych kredytobiorców, którzy kredytu frankowego jeszcze nie spłacili, a więc frankowicze, którzy oddali już do banku cały otrzymany kapitał, wraz z dodatkowymi opłatami naliczonymi przez bank, tak naprawdę na ugody nie mogą liczyć, bo bank nie ma ich w planach.

Analizując więc informacje przekazane przez bank i to w jaki sposób została wyodrębniona grupa frankowiczów, którym bank składa propozycje zawarcia porozumienia, nie trudno zauważyć, że PKO BP jest zainteresowane ugodami tylko w sprawach, które są dla banku „najgroźniejsze”, a więc w tych przypadkach, gdzie ryzyko przegranej jest duże, a wydanie niekorzystnego wyroku realne.

Owszem, praktycznie każdy frankowicz może wygrać z bankiem i ma w sądzie bardzo duże szanse na wygraną, dla banku nie są jednak istotne te statystyki, bo dla banku ważne jest to, że nie wszyscy frankowicze pójdą do sądu i zdecydują się prowadzić proces, dlatego też bank skupia się przede wszystkim na tych kredytobiorcach, którzy konkretne kroki już podjęli i zdecydowali się, na proces sądowy.

Bank proponuje więc ugody tylko w tych sprawach, które stanowią dla niego realne zagrożenie i tam gdzie ugoda przyniesie bankowi wymierne korzyści, bo choć ciągle się mówi, że ugody są atrakcyjnym rozwiązaniem dla frankowiczów, a po stronie banków generują wysokie koszty, to tak naprawdę zawarcie porozumienia jest korzystne przede wszystkim dla banku.

Bank głównym beneficjentem ugody.

Zawarcie ugody na warunkach proponowanych przez PKO BP przedstawiane jest jako korzystne rozwiązanie przede wszystkim z punktu widzenia kredytobiorcy. Teoretycznie bowiem, podpisanie ugody pozwala szybko zakończyć spór, a kredytobiorca nie ponosi dodatkowych kosztów, w praktyce jednak takie twierdzenia są dalekie od prawdy.

Przede wszystkim, jeżeli zawarcie ugody zostało przez bank uzależnione tak naprawdę od złożenia pozwu, to trudno mówić o jakiejkolwiek oszczędności po stronie frankowicza, skoro kredytobiorca już opłacił prawnika, który ów pozew napisał i zajął się prowadzeniem sprawy.

Oczywiście, w sytuacji, gdy sprawa zakończy się w sposób polubowny to honorarium prawnika będzie zapewne niższe, jednak oszczędności te byłyby zdecydowanie większe, gdyby bank „nie zmuszał” kredytobiorcy do zainicjowania postępowania, po to by frankowicz mógł otrzymać propozycję ugody. Inną natomiast kwestią jest, na ile zawarcie ugody opłaca się kredytobiorcy.

Z informacji przekazywanych przez kancelarie zajmujące się pomocą frankowiczom i procesami z bankami wynika, że na zawarciu ugody z bankiem, kredytobiorca może zyskać maksymalnie tylko 30 procent tego, co mógłby dostać, gdyby wygrał postępowanie sądowe z bankiem, a więc tak naprawdę tylko ułamek przysługującego mu roszczenia, jeśli więc weźmiemy pod uwagę jak duże szanse na wygraną w sądzie ma kredytobiorca, okazuje się, że głównym „wygranym” na zawarciu ugody jest bank.

Nie da się ukryć, że ugody są dla banku problematyczne, bo w stosunkowo krótkim czasie bank musi wyłożyć sporo środków, by ugody sfinansować, jednak w ogólnym rozrachunku to bankowi bardziej się opłaca zawrzeć porozumienie, niż frankowiczowi. Kredytobiorca na ugodzie bardzo dużo traci, jeśli porównamy zysk z ugody do korzystnego wyroku sądowego, dla banku z kolei strata kredytobiorcy oznacza zysk, gdyż po zawarciu ugody bank nie musi świadczyć w pełnym zakresie i znacznie ogranicza swoją odpowiedzialność.

Złożyłeś pozew frankowy? Zakończ postępowanie korzystnym wyrokiem.

Proponowanie porozumień tylko tym kredytobiorcom, którzy zdecydowali się na zaskarżenie swojej umowy kredytowej, jest ze strony banku nieco ryzykowne, gdyż tacy frankowicze mogą nie być (i nie powinni być) chętni do zawarcia ugody.

Najtrudniejsze dla kredytobiorcy jest z reguły samo podjęcie decyzji o pozwaniu banku, gdy jednak frankowicz zdecyduje i poweźmie odpowiednie kroki, a więc zaangażuje się w poszukiwanie odpowiedniej kancelarii, wniesie pozew i poniesie w związku z tym pierwsze koszty, to takiego kredytobiorcę trudniej będzie odwieść od prowadzenia dalszego procesu, na rzecz mało opłacalnej ugody.

Kredytobiorcy nie powinni się również w żadnym wypadku na zwarcie ugody zgadzać, gdyż finansowo zdecydowanie się im to nie opłaca, a skoro już pozwali bank, to tak naprawdę najtrudniejszy etap mają za sobą, nie warto więc z tego rezygnować, zwłaszcza, że i wyrok sądu można stosunkowo szybko uzyskać.

Ugody rozwiążą problem kredytów frankowych?

PKO BP stanowi tak naprawdę ewenement, jeśli chodzi o proponowanie ugód frankowiczom, ponieważ inne banki rozwiązanie to uznały za zbyt kosztowne, jednak i w przypadku PKO BP można zauważyć, że bank nie traktuje równo wszystkich swoich klientów i ugody proponuje tylko w tych sprawach w których się to opłaca.

PKO BP z całą pewnością „wykorzystuje” również niepewną sytuację frankowiczów, wywołaną opóźnieniem w wydaniu przez Sąd Najwyższy uchwały, która ma udzielić odpowiedzi na najbardziej problematyczne kwestie pojawiające się w sprawach frankowych, kredytobiorcy nie powinni jednak pozwolić się w ciągnąć w takie manipulacje.

W przypadku spraw frankowych nie ma najmniejszych wątpliwości, że dla frankowicza najkorzystniej jest pozwać bank i uzyskać wyrok w zakresie unieważnienia lub odfrankowienia umowy kredytowej. Bank oczywiście może składać propozycje polubownego rozwiązania sporu, dopóki jednak nie będą to propozycje, które nie odbiegają znacznie od tego co kredytobiorca może uzyskać korzystnym wyrokiem sądu, frankowicz nie powinien się na nie zgadzać.