Po kilkutygodniowej przerwie spowodowanej epidemią koronawirusa, sądy powoli wracają do rozpatrywania spraw nie tylko w tych najpilniejszych przypadkach, na wokandę sądów wracają więc również sprawy frankowe. Na rozstrzygnięcie sporu z bankiem wielu frankowiczów musiało zatem czekać dodatkowe kilka miesięcy, co wobec kryzysu gospodarczego wywołanego epidemią dla większości kredytobiorców stanowiło nie lada problem, analizując jednak treść wyroków wydanych w ostatnim czasie w sprawach frankowych, to frankowicze mają zadecydowanie większe powody do zadowolenia.

Na początku października 2019 r. zapadło w sprawach frankowych bardzo ważne orzeczenie i to na szczeblu europejskim, wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE wydany w polskiej sprawie frankowej stał się więc dużym impulsem do tego, że znacznie większa liczba posiadaczy kredytów we frankach postanowiła zawalczyć o swoje prawa w sądzie. Analizując bowiem dane Ministerstwa Sprawiedliwości na temat przyrostu spraw frankowych w 2019 r., z łatwością można zauważyć, że odsetek postępowań zainicjowanych przez kredytobiorców mających zadłużenie we frankach, w ostatnim kwartale roku, czyli po wyroku TSUE, podwoił się w stosunku do liczby pozwów złożonych w pierwszym kwartale 2019 r.

Wzrost liczby samych postępowań przeciwko bankom z tytułu frankowych umów kredytowych to jednak nie jedyna konsekwencja orzeczenia TSUE, gdyż wyrok ten znajduje odzwierciedlenie również w treści wydawanych przez polskie sądy rozstrzygnięć, o czym świadczy fakt, że ponad 90% wyroków w sprawach frankowych jest wydawanych obecnie na korzyść kredytobiorców.

ZOBACZ WYROKI I AKTUALNE STATYSTYKI W SPRAWACH FRANKOWYCH

Oczywiście w ostatnich kilku miesiącach ogólna liczba wydawanych wyroków znacznie spadła, co miało związek z wybuchem epidemii i znacznym ograniczeniem pracy sądów, jednak niezależnie od tego ile w danym miesiącu zapadło rozstrzygnięć w sprawach kredytów frankowych, nadal w przeważającej większości przypadków kończą się one pozytywnie dla kredytobiorców.

Korzystne dla kredytobiorcy orzeczenie oznacza, że umowa o kredyt we frankach zostaje unieważniona bądź odfrankowiona, jednak zdecydowanie częściej sądy decydują się stwierdzić nieważność danej umowy, tym samym eliminując ją z obrotu prawnego, niż orzec o usunięciu z umowy klauzul walutowych i przekształcić kredyt frankowy w kredyt złotówkowy oprocentowany stawką LIBOR, czyli dokonać odfrankowienia kredytu hipotecznego.

Nie ulega zatem wątpliwości, że sądy dostrzegają wadliwość kredytów frankowych i nie boją się już stwierdzać, że takie umowy są niezgodne z prawem, niestety nadal problematyczna pozostaje kwestia wzajemnych rozliczeń pomiędzy bankiem, a kredytobiorcą, która rozstrzygana jest na dwa sposoby, w zależności od uznania sądu. Po stwierdzeniu nieważności umowy kredytowej, sądy stosują bowiem teorię salda, czyli automatycznie dokonują wzajemnego potrącenia roszczeń przysługujących stronom postępowania, bądź teorię dwóch kondykcji, która polega na tym, że roszczenia kredytobiorcy i banku traktowane są odrębnie i nie dochodzi do potrącenia, a więc każda ze stron ma prawo dochodzić swych roszczeń wyraźnie na nie wskazując. Dla kredytobiorcy zdecydowanie bardziej korzystna jest oczywiście teoria dwóch kondykcji, gdyż pojawia się tutaj kwestia przedawnienia roszczeń, upływ terminu przedawnienia jest jednak kolejną problematyczną kwestią w sprawach frankowych.

Roszczenia kredytobiorcy względem banku przedawniają się z reguły po sześciu latach, a w niektórych przypadkach nawet po dziesięciu, natomiast roszczenia banku przedawniają się z upływem trzech lat, wiele kontrowersji budzi jednak to, od jakiej daty należy liczyć upływ owych terminów. Zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie regulacjami, bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się od momentu, gdy roszczenie stało się wymagalne, czyli w przypadku nieważności umowy kredytowej, dla banku od dnia wypłaty kredytu, a dla kredytobiorcy od spłaty każdej kolejnej raty, nie trudno zatem z powyższego wywieść, że w takim przypadku roszczenie banku w całości uległo już przedawnieniu, podczas gdy kredytobiorca nadal może żądać zwrotu spłaconego kredytu.

Takie podejście jest jednak coraz szerzej kwestionowane i wiele sądów stosując teorię salda przyjmuje, że termin przedawnienia rozpoczyna swój bieg dopiero w momencie uprawomocnienia się wyroku unieważniającego umowę. W przypadku spraw frankowych kwestia przedawnienia jest niezwykle istotna, dlatego powstałe rozbieżności stara się wyjaśnić zarówno Sąd Najwyższy, jak i Trybunał Sprawiedliwości UE. Niezależnie jednak od tego jak termin przedawnienia będziemy w sprawach frankowych liczyć, unieważnienie lub odfrankowienie umowy kredytowej jest zawsze korzystniejszym dla kredytobiorcy rozwiązaniem, niż spłacanie kredytu w oparciu o nieuczciwe postanowienia, dlatego warto skorzystać z tego, że to frankowicze w sądach mają przewagę.