Opis Sprawy:

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z października ubiegłego roku, wydany w sprawie państwa Dziubak, okazał się być rewolucyjny dla wszystkich frankowiczów, choć banki na pewno z tego powodu nie są „szczęśliwe”. Pierwotna niepewność, która po stronie kredytobiorców była dominująca w sprawach frankowych, ustąpiła miejsca przekonaniu, że roszczenia wysuwane przez frankowiczów są słuszne, a pogląd ten jest szczególnie widoczny w wydawanych przez sądy wyrokach, bo to w końcu do nich należy „ostatnie słowo” w sporze na linii kredytobiorca-bank.

Coraz mniej wątpliwości po stronie frankowiczów

Z perspektyw minionego roku wręcz śmieszne wydają się więc twierdzenia banków, które wkrótce po wydaniu przez TSUE wyroku w polskiej sprawie frankowej, wskazywały, że wyrok ten wcale nie jest korzystny dla kredytobiorców, a przede wszystkim, że powinien on wiązać tylko w sprawie w której został wydany, czyli w sprawie państwa Dziubak. Retoryka prowadzona przez banki nie przełożyła się jednak na praktykę orzeczniczą i dziś do sądów kierowana jest nie tylko rekordowa liczba pozwów przeciwko bankom, lecz również rekordowa liczba spraw jest rozstrzygana na korzyść kredytobiorców.

Analizując ile obecnie toczy się spraw sądowych dotyczących kredytów we frankach oraz jak często sądy orzekają na korzyść kredytobiorców, niestety nie można oprzeć się na oficjalnych statystykach, bo takowe nie istnieją, nie znaczy to jednak, że nie wiadomo co w tym zakresie się dzieje. Stowarzyszenia i podmioty, które od wielu lat zajmują się pomocą frankowiczom i aktywnie działają w tym zakresie, prowadzą własne badania na temat sporów sądowych, których przedmiotem są frankowe umowy kredytowe, a przedstawione przez nich dane naprawdę napawają optymizmem.

Frankowicze mają w sądach zdecydowaną przewagę

Z informacji udostępnionych w Internecie wynika, że od października ubiegłego roku, czyli od momentu wydania przez Trybunał orzeczenia, do sierpnia br., na 510 wydanych w sprawach frankowych wyroków, aż 438, czyli 86%, było korzystnych dla kredytobiorców. Banki wygrały natomiast tylko w 47 przypadkach, co stanowi jedynie 9% wydanych wyroków. Pozostałe 5% rozstrzygnięć, czyli 25 spraw, to sprawy, które przez sądy odwoławcze zostały przekazane do ponownego rozpoznania przez sądy pierwszej instancji. Natomiast z informacji ujawnionych przez Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu wynika, że tylko w trzecim kwartale 2020 r., czyli na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy, aż 95% procesów sądowych zakończyło się wydaniem wyroków korzystnych dla kredytobiorców, jest to więc wynik najwyższy w historii.

Korzystne dla kredytobiorców wyroki to przede wszystkim orzeczenia unieważniające zawarte umowy kredytowe, gdyż łącznie zapadło około 78% procent takich rozstrzygnięć, natomiast w pozostałych przypadkach dochodzi do tzw. odfrankowienia. Podkreślić jednak należy,  że oba rozstrzygnięcia są dla kredytobiorców korzystne, i choć Trybunał wskazał, że to kredytobiorca decyduje czy umowę unieważnić, czy odfrankowić (jeśli istnieją ku temu podstawy prawne), to jednak nadal się zdarza, że to sądy decydują o losie umowy kredytowej i bywa, że umowa uznana za ważną przez sąd pierwszej instancji i która została przez ten sąd odfrankowiona, przez sąd drugiej instancji zostaje już unieważniona. Dla kredytobiorców oczywiście ważniejszy jest wyrok sądu drugiej instancji, dlatego, gdy z zebranych danych wynika, że na 111 wyroków wydanych przez sądy drugiej instancji, aż 89 to orzeczenia korzystne dla kredytobiorców, a zaledwie w 22 przypadkach rozstrzygnięto na korzyść banków, szanse powodzenia można ocenić bardzo wysoko.

Orzecznictwo w sprawach frankowych coraz bardziej stabilne

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE to jednak nie tylko „prezent” dla frankowiczów, lecz również dla sądów, ponieważ wyrok ten ustabilizował orzecznictwo sądów krajowych, choć obecnie z tego powodu sądy mają zdecydowanie więcej pracy, gdyż tylko w Sądzie Okręgowym w Warszawie liczba postępowań dotyczących kredytów frankowych wzrosła w pierwszym półroczu 2020 roku o około 400%, w stosunku do tego samego okresu w roku poprzednim.

Dziś szanse na wygraną w sądzie przez kredytobiorcę są zdecydowanie większe niż jeszcze kilka lat temu, gdy tak naprawdę nie wiadomo było czego się spodziewać i gdy w sumie równie prawdopodobna była porażka, co wygrana. Do czasu wydania przez Trybunał orzeczenia, można powiedzieć, że sądy do spraw frankowych podchodziły z większą ostrożnością, dlatego też wtedy zdecydowanie częściej umowy nie były usuwane z obrotu, czyli unieważniane, lecz usuwano z nich klauzule walutowe uznawane za niedozwolone postanowienia umowne.

Po wyroku TSUE sędziowie nie boją się już uwzględniać roszczeń kredytobiorców i orzekać o nieważności umów kredytowych, lecz co istotne, z coraz większą pewnością prowadzą postępowania w tym zakresie i przestają się bać oddalania wniosków dowodowych, które nie pomogą w wyjaśnieniu sprawy, lecz jedynie przedłużą postępowanie. Jak powszechnie wiadomo, banki robią wszystko by procesy frankowe trwały jak najdłużej, bo takie działanie im się opłaca, jednak w ostatnim czasie zaczęły pojawiać się wyroki wydawane zaledwie kilka miesięcy po wniesieniu przez kredytobiorcę powództwa. W procesach tych sędziowie odstąpili od prowadzenia rozbudowanego postępowania dowodowego, gdyż w sprawach frankowych nie jest ono tak naprawdę potrzebne do rozpoznania istoty sprawy, dlatego też wydanie wyroku było możliwe po przeprowadzeniu zaledwie jednej rozprawy.

Jak powyżej zasygnalizowano, bezpośrednią konsekwencją korzystnego dla kredytobiorców orzeczenia TSUE jest wzrost zainteresowania postępowaniami sądowymi, fala pozwów frankowych nie dotyczy jednak tylko Sądu w Warszawie, lecz praktycznie wszystkich sądów w Polsce. Przypomnijmy, powództwo przeciwko bankowi można wytoczyć przed sąd miejscowo właściwy w którego okręgu pozwany bank ma siedzibę, a od dnia 7 listopada 2019 r., powództwo o roszczenie wynikające z czynności bankowej przeciwko bankowi można wytoczyć również przed sąd właściwy dla miejsca zamieszkania albo siedziby powoda. Ponadto, pamiętać trzeba również o właściwości rzeczowej sądu, a więc do właściwego sądu okręgowego pozew należy kierować zawsze wtedy, gdy wartość przedmiotu sporu (czyli wysokość dochodzonego roszczenia) przewyższa siedemdziesiąt pięć tysięcy złotych, w przypadku więc spraw frankowych, zwykle właściwym do rozpoznania sprawy będzie sąd okręgowy.

Sądy “zapchane” sprawami frankowiczów ale ugody z frankowiczami nie będzie

Najbardziej obciążonym sprawami frankowymi sądem nadal pozostaje Sąd Okręgowy w Warszawie, gdyż do tego właśnie sądu przez pierwsze sześć miesięcy 2020 roku złożono 6 592 pozwy, podczas gdy rok wcześniej w tym samym okresie było ich zaledwie 1 617. Wielce prawdopodobne więc jest, że pod koniec 2020 roku liczba spraw frankowych toczących się w tym właśnie sądzie przekroczy 20 000. Uważa się, że Sąd Okręgowy w Warszawie posiada największe doświadczenie w orzekaniu w sprawach frankowych, dlatego też wielu kredytobiorców nie chce korzystać z możliwości pozwania banku przed sąd właściwy według swojego miejsca zamieszkania, lecz nadal kieruje pozwy do sądów właściwych dla siedziby banków, w tym m.in. do Warszawy. W takiej sytuacji należy jednak mieć na względzie, że postępowanie sądowe może trwać nieco dłużej.

Co ciekawe, wyrok TSUE nie skłonił banków do zawierania ugód w przedmiocie kredytów frankowych, choć wkrótce po wydaniu tego korzystnego dla kredytobiorców orzeczenia można było przypuszczać, że tak właśnie będzie. Obecnie banki nadal prowadzą politykę zniechęcania kredytobiorców do składnia pozwów i kwestionują wszelkie podnoszone przeciwko nim zarzuty, natomiast deklaracje w zakresie proponowania ugód pojawiają się tylko wówczas, gdy banki mają kiepski PR i chcą poprawić swój wizerunek. Tak było i ostatnim razem, gdy 22 września br. Prezes UOKiK ukarał trzy banki za stosowanie niedozwolonych postanowień umownych we frankowych umowach kredytowych, gdyż dzień przed pojawieniem się na oficjalnej stronie Urzędu informacji o nałożonych karach, w sieci pojawiło się kilka tekstów mówiących o tym, że banki intensywnie pracują nad propozycjami ugód dla swoich klientów i już wkrótce będą przekazywać szczegóły w tym zakresie. W praktyce jednakże najpewniej banki znowu przedstawią mało atrakcyjne propozycje polegające na przewalutowaniu kredytu po kursie wyższym niż w chwili jego zaciągnięcia.

Powyższe powoduje więc, że nie mamy do czynienia z prawdziwą chęcią rozwiązania problemów frankowych, lecz jedynie z fikcją ugód. Do ugód nie dochodzi również w postępowaniach sądowych, gdyż na zawezwania do próby ugodowej pełnomocnicy banków z reguły nawet nie fatygują się do sądów, a sędziowie orzekający w sprawach frankowych wprost przyznają, że ugód kredytobiorców z bankami jeszcze nie widzieli.

Stanowcze i nieprzystające do oczekiwań kredytobiorców stanowisko banków w zakresie ugód powoduje, że kredytobiorcom bardziej opłaca się skierować sprawę do sądu, gdyż ryzykują stosunkowo niewiele, a zyskać mogą bardzo dużo. Sędziowie i prawnicy zajmujący się sprawami frankowymi zwracają jednak uwagę, że w sprawach frankowych nadal istnieje wiele wątpliwości, które powodują rozbieżności w orzecznictwie. Wśród orzeczeń Sądu Najwyższego można bowiem znaleźć wyroki w których Sąd uznał, że umowa frankowa zawierająca niedozwolone postanowienia może nadal funkcjonować, lecz również są takie, które taką umowę z obrotu prawnego usuwają, czyli dochodzi do stwierdzenia jej nieważności.

Sprawy frankowiczów nadal nie są oczywiste

Dla pełnomocników w procesach frankowych jest to jeden z największych problemów, gdyż brak stabilności orzeczniczej powoduje, że w pierwszej instancji umowa zostaje np. unieważniona, lecz już sąd drugiej instancji stwierdza, że może ona nadal obowiązywać. W przedmiotowej kwestii stanowisko powinien zająć więc Sąd Najwyższy w powiększonym, siedmioosobowym składzie, gdyż tak wydana uchwała będzie mieć moc zasady prawnej i będzie bezwzględnie wiążąca. Ponadto, kwestii tej z całą pewnością nie rozwiąże kolejny wyrok TSUE.

Ujednolicenie orzecznictwa w sprawach frankowych powinno być traktowane jako priorytet, zwraca się jednak uwagę również na to, że przy stabilnym orzecznictwie i banki będą bardziej chętne do zawierania ugód. Jak jednak będzie w praktyce trudno powiedzieć, i należy uzbroić się w cierpliwość, bo choć do Sądu Najwyższego zostały skierowane już zagadnienia z zakresu spraw frankowych wymagające zajęcia przez Sąd stanowiska, nadal nie wiadomo kiedy Sąd nad kwestią tą się pochyli.

Na gruncie spraw frankowych problematyczna nadal pozostaje również kwestia tego czy po unieważnieniu umowy kredytowej bank może skutecznie domagać się wynagrodzenia za korzystanie z udostępnionego kapitału, co jednak istotne, w tym zakresie być może wypowie się Trybunał Sprawiedliwości UE. Z pytaniami dotyczącymi tej kwestii wystąpił już w grudniu 2019 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku, który zapytał TSUE m.in. czy sąd krajowy ma obowiązek poinformowania konsumenta, który zgłosił żądanie stwierdzenia nieważności umowy, o skutkach prawnych nieważności. W tym czy ma też informować o możliwych roszczeniach przedsiębiorcy, nawet nie zgłoszonych w danym postępowaniu, a także takich, których zasadność nie jest jednoznacznie przesądzona.

Wskazana kwestia oczywiście wielokrotnie była już przedmiotem rozważań nie tylko przez sądy powszechne, lecz również m.in. przez Rzecznik Finansowy, Prezesa UOKiK oraz przez Rzecznik Praw Obywatelskich, którzy jednomyślnie wskazywali, że brak jest podstaw prawnych do wysuwania takich żądań przez banki. Ponadto, takie żądanie byłoby sprzeczne z przepisami dyrektywy. Podobne stanowisko, które przedstawione zostało TSUE, zaprezentował również polski rząd wskazując, że przepisy dyrektywy 93/13/EWG sprzeciwiają się przepisom prawa krajowego, które pozwalałyby przedsiębiorcy na formułowanie roszczeń o zapłatę przez konsumenta wynagrodzenia z tytułu korzystania z kapitału przekazanego tytułem kredytu, w konsekwencji czego sąd nie ma obowiązku informowania konsumenta o takich bezprawnych roszczeniach.

Z kolei Związek Banków Polskich w zajętym do Trybunału stanowisku wskazuje, że sąd powinien powstrzymać się od unieważnienia umowy w całości, jeżeli polski ustawodawca usunął problemy związane z własnym kursem walutowym banku, umożliwiając kredytobiorcom spłatę kredytu bezpośrednio w odpowiedniej walucie obcej. Problem jest jednak o tyle głębszy, że na zasadność takich roszczeń banków wskazał w uzasadnieniu do wyroku z dnia 11 grudnia 2019 r. Sąd Najwyższy, dlatego też tak istotne będzie w tym zakresie stanowisko TSUE. Dla stabilności spraw frankowych zasadnicza staje się więc odpowiedź na dwa pytania co się dzieje z frankową umową kredytową po usunięciu z niej nieuczciwych klauzul indeksacyjnych oraz czy bank ma prawo do dochodzenia od kredytobiorcy roszczenia o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, miejmy więc nadzieję, że wkrótce poznamy na nie odpowiedzi.

Frankowicze nadal mogą przegrać z bankami 

Rozbieżności w orzecznictwie powodują, że kredytobiorcy mogą przegrywać procesy z bankami, a przykładem takiego niekorzystnego dla kredytobiorcy orzeczenia jest wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 30 czerwca 2020 roku, sygn. akt: I C 18/18, którym apelacja kredytobiorcy została oddalona. W uzasadnieniu zajętego stanowiska Sąd stwierdził, że stosowany przez bank sposób ustalania kursu waluty nie jest abuzywny, a zatem umowa jest ważna. W ocenie Sądu postanowienia dotyczące indeksacji nie stanowią niedozwolonych postanowień umownych, a korzyść po stronie kredytobiorcy powstała wówczas, gdy kurs franka był niższy, gdyż wtedy miał niższe oprocentowanie. Sąd uznał ponadto, że umowa o kredyt hipoteczny jest zobowiązaniem długoterminowym, może się więc zdarzyć, że pojawią się okresy, kiedy kredytobiorca znowu zyska na takich postanowieniach umownych, dlatego też nie można mówić o abuzywności tylko z tego powodu, że obecnie kurs franka szwajcarskiego jest wyższy.

Powołane orzeczenie jest, delikatnie mówiąc, kontrowersyjne, trudno jednak oszacować ile spraw frankowych rzeczywiście w taki sposób się kończy. Problematyka kredytów frankowych wymaga więc jeszcze kilku wyjaśnień, możliwe jednak, że wkrótce i te wątpliwości zostaną rozwiane.