Opis Sprawy:

Pod koniec 2020 roku Komisja Nadzoru Finansowego wydała rekomendacje w których zachęcała banki do zawierania ugód z posiadaczami kredytów we frankach szwajcarskich, i choć teoretycznie idea była dobra, to jednak wykonanie pozostawia już wiele do życzenia.

Przewodniczący KNF zachęcał by kredyty frankowe traktować tak jakby od początku były to kredyty złotówkowe, jednocześnie podkreślił, że ugody muszą być atrakcyjne dla kredytobiorców, lecz nie mogą „krzywdzić” tych osób, które zdecydowały się na kredyt w złotówkach, a nie na kredyt we frankach. W ocenie KNF wszystkie te zalecenia nie wymagają jednak rozwiązań ustawowych, bo banki same doskonale sobie poradzą i znajdą sposób by kwestię kredytów frankowych definitywnie rozwiązać, w praktyce okazuje się jednak, że pojęcie „atrakcyjności” ugód dla banków oznacza coś zupełnie innego niż dla kredytobiorców, i jak zwykle to banki chcą jak najwięcej na kredytach frankowych zarobić.

Idea ugody jest bardzo prosta, jedna i druga strona konfliktu w części rezygnuje ze swoich roszczeń po to by spór szybciej zakończyć, bez zaangażowania sądu, a więc konflikt zostaje szybciej rozwiązany, lecz każda ze stron idzie na jakieś ustępstwa i nie otrzymuje pełnego świadczenia, które mogłaby otrzymać, gdyby wygrała proces sądowy. Jak wiadomo, proces sądowy zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem, więc ugoda pod tym względem zawsze jest bezpieczniejszym rozwiązaniem, zdaje się jednak, że banki proponujące ugody odnoszące się do kredytów frankowych nie biorą pod uwagę tego, że kredytobiorcy w sądach wygrywają w ponad 90 procentach przypadków, a więc ugody muszą kredytobiorcom przynosić realne korzyści, gdyż w przeciwnym razie nie będzie to rozwiązanie na które kredytobiorca się skusi.

„Ugoda” dla frankowiczów od Banku Millennium

Po rekomendacjach wydanych przez KNF z propozycją ugodowego rozwiązania sporu na tle kredytów frankowych wystąpił bank Millenium, a więc bank, który jest liderem w liczbie posiadanych kredytów frankowych, trudno jednak oczekiwać, że to co ów bank zaproponował swoim klientom rozwiąże jego kłopoty z kredytami we frankach szwajcarskich. Bank Millenium proponuje przewalutowanie pozostałej części kredytu we frankach, a w ramach tego przewalutowania zmniejszona ma zostać marża kredytu, oraz zmieniony ma zostać wskaźnik oprocentowania z LIBOR na WIBOR 3M, i choć w teorii nie brzmi to najgorzej, najłatwiej propozycję banku przedstawić na kwotach, gdyż wtedy łatwiej sobie uświadomić w jakiej części bank rezygnuje ze swoich roszczeń i ile kredytobiorca rzeczywiście zyskuje.

Ugoda czy sprytne zagranie Banku Millennium – obliczenia

Przyjmijmy zatem, że kredyt frankowy został udzielony w lipcu 2006 r., kwota kredytu to 338 000 złotych, a okres kredytowania wynosił 420 miesięcy, czyli 35 lat.

Data udzielenia kredytu: lipiec 2006 r.

Kwota kredytu: 338.000 złotych

Okres kredytowania: 420 miesięcy

Jak wygląda propozycja ugody Banku Millennium dla takiego kredytu

„W ramach porozumienia dotyczącego Umowy Kredytu, którego saldo na dzień 20 stycznia 2021 r. wynosi 90 300,00 CHF, co w przeliczeniu po kursie średnim NBP  z dnia 20 stycznia 2021 r. wynosi 385 000,00 zł.

Bank proponuje:

  1. przewalutowanie kredytu na preferencyjnych warunkach i przy tej operacji:
  2. Bank zmniejszy kwotę kredytu pozostałego do spłaty o 86 800,00 zł  (osiemdziesiąt sześć tysięcy osiemset dwa złote 00/100),
  3. Dodatkowo Bank obniży marżę kredytu do poziomu 1,1 %,
  4. Wskaźnikiem referencyjnym dla kredytu po przewalutowaniu będzie WIBOR 3M a oprocentowanie będzie wliczane jako suma stawki referencyjnej oraz marży kredytu ustalonej w powyższym punkcie.”

Po blisko piętnastu latach spłaty takiego kredytu, a więc na dzień 20 stycznia 2021 r., saldo tego kredytu wynosiło 90 300 franków szwajcarskich, co w przeliczeniu po kursie średnim NBP z dnia 20 stycznia 2021 r. daje kwotę ok 385 000,00 zł.

Łatwo więc zauważyć, że kredytobiorca nadal musi do banku oddać więcej niż wynosiła kwota kredytu, którą z banku otrzymał, a piętnaście lat spłacania zobowiązania w żaden sposób nie poprawiło sytuacji kredytobiorcy i nie zmniejszyło jego zadłużenia wobec banku.

Bank Millenium w przypadku tego kredytu proponuje jednak jego przewalutowanie na preferencyjnych warunkach i w ramach zaproponowanej ugody zgadza się na zmniejszenie kwoty kredytu pozostałego do spłaty o 86 800,00 złotych, czyli saldo zadłużenia kredytobiorcy wynosiłoby wówczas 298 500 złotych i dodatkowo bank zgadza się na obniżenie marży kredytu do poziomu 1,1 procenta. Dodatkowo, wskaźnikiem referencyjnym dla kredytu po przewalutowaniu ma być WIBOR 3M, a oprocentowanie będzie wliczane jako suma stawki referencyjnej oraz marży w wysokości zaproponowanej w ugodzie.

Już na pierwszy rzut oka widać, że propozycja wysunięta przez bank nie jest rozwiązaniem korzystnym dla kredytobiorcy, w końcu określona przez bank wysokość salda zadłużenia na styczeń 2021 roku jest tak naprawdę efektem działań banku w oparciu o klauzule uznane za niedozwolone postanowienia umowne, a więc w oparciu o parametry, które nikomu nie są znane i nie mogą być zweryfikowane.

Dlatego też trudno uznać, że bank idzie na ustępstwa jeśli mógł sam sztucznie zawyżyć wysokość salda, które następnie w ugodzie ma zostać rzekomo obniżone. Również przejście na stawkę WIBOR nie jest dla kredytobiorcy korzystne, gdyż o ile obecnie WIBOR jest na rekordowo niskim poziomie, to nie można oczekiwać, że tak będzie zawsze i wraz z powrotem do normalności i ustabilizowaniem sytuacji powstałej w wyniku wybuchu pandemii koronawirusa, WIBOR poszybuje do góry i znowu osiągnie poziom wyższy od LIBOR, a więc comiesięczna  rata kredytu będzie wyższa, niż w momencie zawarcia ugody.

Ile frankowicz może zyskać jeśli wygra w sądzie ?

Żeby jednak lepiej uzmysłowić sobie dlaczego propozycja ugody banku Millenium wcale nie jest propozycją atrakcyjną, warto policzyć ile kredytobiorca by zyskał w przypadku unieważnienia lub odfrankowienia umowy kredytowej, a więc wtedy, gdyby zdecydował się na postępowanie sądowe z bankiem.

Unieważnienie umowy kredytowej powoduje, że taka umowa przestaje istnieć, zostaje usunięta z obrotu prawnego, natomiast strony takiej umowy zobowiązane są do zwrotu świadczeń, które od siebie otrzymały. W przypadku unieważnienia umowy kredytowej zasadnicze znaczenie ma jednakże to w jaki sposób dojdzie do rozliczenia między stronami, gdyż w tym zakresie funkcjonują dwie teorie, i choć za słuszną uznaje się jedynie teorię dwóch kondykcji, to jednak i teoria salda ma swoich zwolenników.

Unieważnienie umowy kredytu – teoria salda

Teoria salda polega na tym, że sąd już w wyroku stwierdzającym nieważność danej umowy kredytowej dokonuje rozliczenia unieważnionej umowy, a więc porównuje wysokość świadczenia każdej ze stron i zasądza zwrot na rzecz tej strony, której świadczenie jest wyższe. Sąd dokonuje więc automatycznego potrącenia świadczeń, choć zarzut potrącenia się nie pojawia, dlatego też teoria ta jest krytykowana. Jeśli jednak sąd zdecydowałby się na unieważnienie umowy i rozliczenie jej w ramach teorii salda, wówczas sytuacja kredytobiorców kształtowałaby się w następujący sposób. Kredytobiorcy nie musieliby zwracać kwoty, którą bank wskazał saldzie zadłużenia, a więc ponad 385 000 złotych, lecz do zwrotu pozostałby im jedynie niespłacony kapitał, który na styczeń 2021 roku powinien wynosić około 55 000 złotych. W takim więc ujęciu kredytobiorcy zyskaliby by około 330 000 złotych, gdyż po unieważnieniu nie będą zobowiązani do dalszej spłaty kredytu, a bank nie mógłby już dowolnie kształtować wysokości ich zadłużenia.

Unieważnienie umowy kredytu – teoria 2 kondycji

Teoria dwóch kondykcji polega z kolei na tym, że roszczenie każdej ze stron traktowane jest oddzielnie, sąd w wyroku unieważniającym umowę kredytową nie dokonuje więc rozliczenia pomiędzy stronami, lecz zasądza świadczenie na rzecz tej strony, która o to wnosiła, czyli zwykle na rzecz kredytobiorcy. Bank w takim przypadku może skorzystać z zarzutu potrącenia, w procesie frankowym zwykle jednak do tego nie dochodzi, dlatego bank by mógł odzyskać przysługujące mu świadczenie musi zainicjować odrębny proces.

W finalnym rozliczeniu kredytobiorca i tak wyjdzie jednak na plus, gdyż nie tylko nie będzie musiał zwracać kwoty, którą bank określił jako zadłużenie kredytobiorcy na warunkach nieważnej umowy, a więc w omawianym przypadku kwoty około 385 000 złotych, lecz dodatkowo bank będzie musiał zwrócić to co kredytobiorca wpłacił w ramach spłaty kredytu, a więc kwotę około 284 000 złotych wraz z odsetkami za opóźnienie.

Jeśli więc nawet bankowi uda się następnie uzyskać wyrok zobowiązujący kredytobiorcę do zwrotu równowartości udzielonego kredytu, a więc 338 000 złotych, to i tak finalnie kredytobiorca zyska około 331 000 złotych, która to kwota zostanie dodatkowo powiększona o odsetki za opóźnienie. W przypadku unieważnienia, niezależnie od tego, która teoria zostanie zastosowana do rozliczenia pomiędzy bankiem, a kredytobiorcą, kredytobiorca zawsze zyskuje i to nie mało, nie dziwi więc, że większość postępowań mających za przedmiot frankowe umowy kredytowe dotyczy unieważnienia zawartych umów.

Odfrankowienie kredytu

Unieważnienie frankowej umowy kredytowej jest najpopularniejszym, lecz nie jedynym sposobem by pozbyć się ciążącego zobowiązania, kredytobiorca, który nie che umowy unieważnić, może ją bowiem odfrankowić. Odfrankowienie polega na usunięciu z umowy kredytowej niedozwolonych klauzul przeliczeniowych, które umożliwiały bankowi dowolne kształtowanie wysokości zobowiązania kredytobiorcy oraz kolejnych rat do spłaty. Po odfrankowieniu zaciągnięty kredyt staje się kredytem złotówkowym oprocentowanym stawką LIBOR, jednak umowa kredytowa trwa dalej i kredyt jest spłacany na dotychczasowych warunkach, różnica polega jednak na tym, że miesięczna rata kredytu ulega obniżeniu.

Po odfrankowieniu bank musi bowiem na nowo przeliczyć wysokość pozostałych rat do spłaty, z pominięciem niedozwolonych postanowień, które zostały z umowy usunięte, a ponadto kredytobiorca może domagać się zwrotu nadpłaty, która powstała na skutek stosowania przez bank owych postanowień umownych.

W przypadku uznania danych zapisów za niedozwolone postanowienia, są one usuwane z umowy, lecz nigdy tak naprawdę nie powinny wiązać kredytobiorcy, dlatego też odfrankowienie ma dla kredytobiorcy dwojaki skutek, gdyż nie tylko obniżeniu ulegają raty wymagalne w przyszłości, lecz dodatkowo kredytobiorca może domagać się zwrotu kwoty (nadpłaty), którą bank niesłusznie pobrał stosując niedozwolone postanowienia umowne. Odfrankowienie przykładowego kredytu, którym posługujemy się w niniejszym tekście, będzie więc oznaczać, że z tytułu nadpłat kredytobiorca odzyska około 63 500 złotych, a dodatkowo saldo zadłużenia zmniejszy się o około 157 000 złotych, więc łącznie kredytobiorca na odfrankowieniu zyska około 220 500 złotych.

Pamiętać jednak należy, że odfrankowienie nie oznacza zupełnego uwolnienia się od kredytu, gdyż umowa kredytowa będzie nadal obowiązywać, lecz w zmieniony sposób i choć na odfrankowieniu kredytobiorca nieco mniej zyska niż na unieważnieniu, to jednak dla niektórych kredytobiorców właśnie to rozwiązanie jest optymalne i najlepsze.

Niebezpieczne zapisy w ugodach z bankami

Banki bardzo często składają propozycje ugód aby zabezpieczyć wyłącznie swoje interesy. Dlatego jeśli kredytobiorca chce prowadzić z bankiem jakiekolwiek rozmowy powinien robić to jedynie przy wsparciu adwokatów lub radców prawnych wyspecjalizowanych w sprawach przeciwko bankom w sądach. Banki często przedstawiają propozycje mocno limitowane czasowo aby wywrzeć na kredytobiorcy presję i aby nie miał on zbyt wiele czasu na zastanówcie się co ma podpisać. Jak dotąd jeszcze wypłynęły do publicznej wiadomości informacje aby jakikolwiek bank zaproponował korzystne dla frankowiczów ugody.

Ugoda Banku Millennium korzystna dla …. Banku Millennium

Porównując zyski z unieważnienia frankowej umowy kredytowej lub jej odfrankowienia, do korzyści płynących z ugody, którą proponuje bank Millenium, nie trudno zauważyć, że ugoda na warunkach banku wcale nie jest dobrym rozwiązaniem i raczej nie można oczekiwać, że kredytobiorcy będą na takie ugody się godzić. Propozycja banku ma bowiem na celu zabezpieczenie interesów tylko instytucji finansowej, a wskazywane w niej ustępstwa są raczej iluzoryczne i mało atrakcyjne dla kredytobiorców.

Uzyskanie korzystnego wyroku w sądzie nie stanowi dla kredytobiorców dużego problemu, jak zostało na początku wskazane, ponad 90 procent postępowań z zakresu frankowych umów kredytowych kończy się wyrokami korzystnymi dla posiadaczy kredytów frankowych, a przeważająca większość z nich dotyczy unieważnienia zawartych umów, dlatego też wobec takich propozycji banku, kredytobiorcom bardziej się opłaca zainicjować i przeprowadzić proces, niż godzić się na ugody oferowane przez bank.

Możliwe, że gdy kredytobiorcy zaczną masowo odrzucać propozycje banku Millenium, bank ten poszuka innych, bardziej korzystnych rozwiązań, i wówczas zawarcie ugody stanie się dla kredytobiorcy opłacalne. Trudno też powiedzieć z jakimi propozycjami wystąpią inne banki, które nadal pracują nad optymalnymi rozwiązaniami, wydaje się jednak, że i tutaj nie można liczyć na zbyt wiele, gdyż choć jeszcze żadne inne propozycje i warunki się nie pojawiły, banki już podnoszą, że ugody to dla nich zbyt duże obciążenie i konieczne jest wsparcie ze strony Państwa, dlatego nadal najprostszym rozwiązaniem na uwolnienie się od kredytu frankowego i odzyskanie jak największej kwoty, jest pozwanie banku o unieważnienie lub odfrankowienie zawartej umowy.

*przedstawione w artykule wyliczenia stanowią wartości przybliżone i mogą różnić się od prawidłowych wartości.