Opis Sprawy:

Problematyka zawierania ugód w sprawach frankowych pojawia się bardzo systematycznie, w końcu nie dalej jak trzy miesiące temu banki zapewniały, że intensywnie pracują nad rozwiązaniami w tym zakresie i już wkrótce zaproponują swoim klientom korzystne warunki, które pozwolą się uwolnić od kredytu frankowego bez konieczności wszczynania postępowania sądowego. 

Ugody dla frankowiczów – temat zastępczy?

Tak jak jednak zwykle bywa, na zapewnieniach i obietnicach się skończyło, wprawni obserwatorzy zauważyli jednak, że banki po raz kolejny zaczęły mówić o ugodach, wówczas gdy kredytobiorcy zyskali kolejny argument do przedstawienia w sądowej batalii. W końcu decyzja o ukaraniu trzech banków przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów za stosowanie w umowach dotyczących kredytów we frankach szwajcarskich zapisów stanowiących niedozwolone postanowienia umowne, w sądach bankom z całą pewnością by nie pomogła, jak również mogłaby spowodować, że dotychczasowi sceptycy procesowania się z bankiem, zmieniliby jednak zdanie. 

Banki sprytnie więc próbowały zatuszować tą srogą porażkę i jednogłośnie zaczęły twierdzić, że ugody będą, zyskując w ten właśnie sposób czas, co znowu doprowadzi do tego, że część kredytobiorców zapewne zrezygnuje z dochodzenia roszczeń w sądzie. Ciuciubabka w jaką bawią się banki z kredytobiorcami trwa więc w najlepsze, co jednak ciekawe, w kwestii ugód w sprawach frankowych postanowił wypowiedzieć się przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.

Czy KNF zmusi banki do ugód z frankowiczami?

W zaprezentowanym stanowisku przewodniczący KNF stwierdził, iż wskazane jest by banki zaczęły swoim klientom proponować ugody na atrakcyjnych warunkach, gdyż, cytując przewodniczącego, „ nie można już dłużej biernie czekać na dalszy rozwój sytuacji, w tym linie orzecznicze sądów unijnych i krajowych.” 

Zdaniem szefa KNF teraz właśnie jest ten moment, w którym należy się z tą kwestią zmierzyć systemowo, a urząd któremu przewodniczy ma już nawet pomysł jak rozwiązać ten problem. Rekomendowane zatem jest by ugody proponowane frankowiczom równoważyły trzy kwestie, interesy posiadaczy kredytów we frankach szwajcarskich, bezpieczeństwo sektora bankowego oraz, czego chyba nikt się nie spodziewał, poczucie sprawiedliwości kredytobiorców posiadających kredyt hipoteczny w złotówkach, gdyż oni nie mogą się znaleźć teraz w gorszej pozycji, niż gdyby zdecydowali się zaciągnąć kredyt indeksowany lub denominowany frankiem.

Punktem wyjściowym ugód powinien więc być kredyt złotówkowy, czyli na mocy zawartej ugody kredyt od początku byłby traktowany jak kredyt złotówkowy, oprocentowany stawką WIBOR i powiększony o marżę stosowaną dla kredytów złotówkowych udzielanych w tym samym czasie, co kredyt walutowy. 

Oczywiście zawieranie porozumień byłoby dobrowolne i przewodniczący KNF od razu zaznaczył, że w tym zakresie nie zostaną wprowadzone żadne przepisy, nadal więc brak będzie regulacji ustawowej w tym przedmiocie, a wprowadzenie proponowanych rozwiązań miałoby się odbyć na drodze samoregulacji branży. Docelowo zatem wypracowano by jednolite standardy branżowe, które w takiej samej postaci byłyby stosowane przez wszystkie banki. KNF rozpoczął więc w tym zakresie współpracę z UOKiK, by najpełniej zapewnić ochronę konsumentom, a także by zawierane ugody były stabilne i trwałe, i by również banki miały pewność, że ugody te nie będą następnie kwestionowane w sądach.

Banki jednak nie chcą ugody z frankowiczami?

Nie wiadomo oczywiście jak do tych rozwiązań podejdą same banki i co będą oferować kredytobiorcom, gdyż wysuwane do tej pory propozycje ugodowe raczej szczególnym zainteresowaniem się nie cieszyły, a same oferty zawarcia porozumienia należały do rzadkości. 

Trudno bowiem mówić o atrakcyjnej propozycji ugodowej, jeżeli w ramach ugody bank zgadza się na przewalutowanie kredytu, lecz po kursie niewiele niższym niż obecny kurs franka szwajcarskiego, zmianę stawki oprocentowania i zmianę wysokości marży, co finalnie prowadziło do umorzenia około 20-30 procent długu. 

Kredytobiorcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w sądzie więcej zyskają, więc nie opłaca się im zawierać tak niekorzystnych ugód. Na tą kwestię zwrócił również uwagę przewodniczący KNF, który jednoznacznie stwierdził, że oferta ugody ze strony banku musi być dla kredytobiorcy atrakcyjna, a więc banki muszą wreszcie zrozumieć, że kredytobiorca nie zadowoli się przewalutowaniem kredytu po średnim kursie NBP, gdyż korzyści są dla niego w takim przypadku znikome.

Na jasne deklaracje ze strony KNF kredytobiorcy czekali od dawna i dobrze się stało, że ktoś wreszcie głośno powiedział, iż propozycje ugodowe ze strony banków muszą być bardziej atrakcyjne, bo te obecnie kierowane do kredytobiorców stanowią jedynie kiepski żart, jednak rodzi się pytanie, dlaczego z oświadczeniem tym czekano aż tak długo? Już w Informacji o wynikach kontroli- Ochrona praw konsumentów korzystających z kredytów objętych ryzykiem walutowym, sporządzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli w sierpniu 2018 r., podkreślano, że wskazane jest, dla ograniczenia skutków niewłaściwych praktyk banków i ryzyk nałożonych na konsumentów, ustawowe wyeliminowanie skutków pobierania przez banki od konsumentów korzystających z mieszkaniowych kredytów objętych ryzykiem walutowym nienależnych świadczeń z tytułu stosowania w umowach klauzul abuzywnych.

Stanowisko zaprezentowane przez przewodniczącego KNF wpisuje się więc w dotychczasowe rekomendacje, a ich wdrożenie znacznie ułatwi życie kredytobiorcom, pojawia się jednak pytanie, czy banki również z entuzjazmem podejdą do takich rozwiązań? Ze strony banków fajerwerków w tym temacie raczej nie należy oczekiwać, bo choć bankom rzeczywiście zależy, żeby pozbyć się kredytów frankowych, gdyż wzrastająca liczba pozwów staje się coraz bardziej problematyczna, to jednak nadal bardziej opłaca się im prowadzić postępowania sądowe z niewielkim odsetkiem frankowiczów, niż proponować ugody wszystkim kredytobiorcom. 

Co mówią banki o ugodach z frankowiczami?

Owszem, 2020 rok był rekordowy dla frankowiczów nie tylko pod względem ilości wygranych z bankami spraw, gdyż szacuje się, że około 90 procent wydanych wyroków uwzględnia roszczenia kredytobiorców, lecz również dlatego, że kilkukrotnie wzrosła liczba pozwów kierowanych do sądów w sprawach kredytów frankowych. 

Sam Sąd Okręgowy w Warszawie wskazuje, że w tym roku nastąpił czterokrotny przyrost postępowań mających za przedmiot umowy frankowe, a w innych sądach wcale nie jest lepiej, nadal jednak jest to tylko niewielka część wszystkich umów frankowych. Szacuje się, że w sądach toczy się około 20 000 postępowań frankowych, i z całą pewnością nie jest to mała liczba, jednak porównując ją do wszystkich zawartych umów frankowych, a jest ich około 600 000, to widać tą przepaść i z łatwością można stwierdzić, że w sądach znajduje się póki co niewielki odsetek spraw frankowych. 

Banki podchodzą do pomysłu KNF z dużym dystansem. Jeśli miałoby to służyć temu, żebyśmy usiedli wokół stołu i porozmawiali o wypracowaniu rozwiązania systemowego, sektorowego, to jest to absolutnie dobry pomysł – mówił podczas Europejskiego Kongresu Finansowego prezes BNP Paribas Bank Polska Przemek Gdański. Poza tym, gdyby to rzeczywiście miało być tak, że banki miałyby dobrowolnie ponosić koszt tego rozwiązania, to odpowiedzialność zarządów byłaby olbrzymia. Decyzje w tej sprawie musiałyby być podejmowane przez akcjonariuszy – mówił szef BNP Paribas Bank Polska.

Zdaniem Cezarego Stypułkowskiego, prezesa mBanku, propozycja przewodniczącego KNF jest podobna do tej, jaką kilka lat temu składał prezydent Andrzej Duda. Jeśli to jest powrót do tej propozycji, to straty w sektorze bankowym będą bardzo duże.

Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich  zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. Jego zdaniem do układu banki – klienci powinien też przystąpić Skarb Państwa. Bo w sumie na boomie mieszkaniowym, jaki był m.in. napędzany kredytem bankowym, również zyskał. Choćby na podatkach dochodowych od stworzonych w jego wyniku miejsc pracy czy podatku VAT.

Przełomu w sprawie ugód nie będzie

Żadnych targów, wóz albo przewóz – tak stawia sprawę Jacek Jastrzębski, szef KNF po pierwszych komentarzach banków. “Jacek Jastrzębski jednoznacznie twierdzi, że nie ma mowy o negocjowaniu zasad przewalutowania, jakie przedstawił. Jest to tylko propozycja, ale należy ją traktować na zasadzie +take it or leave it+, przy czym oczywiście to do każdego z banków będzie należała decyzja o przystąpieniu do takiej inicjatywy i wyjścia z polubownym rozwiązaniem do klientów” – czytamy w „Pulsie Biznesu”.

Patrząc na to wszystko możemy się domyślać, że stanowisko przewodniczącego KNF być może wielkiego przełomu w zakresie ugód w sprawach frankowych nie przyniesie, lecz z całą pewnością w nieco innym świetle przedstawiło roszczenia i sytuację frankowiczów. Choć rzadko się o tym mówi, frankowicze na co dzień muszą się mierzyć nie tylko ze spłatą zobowiązania, a gdy zdecydują się pozwać bank, również z bankiem, lecz dodatkowo dochodzi niechęć ze strony osób, które kredytu frankowego nie posiadają. 

W ich ocenie frankowicze to przede wszystkim osoby, które, kolokwialnie mówiąc, „przykombinowały”, a teraz szukają wsparcia i pomocy, bo jednak okazało się, że owe kombinacje obróciły się przeciwko nim. Frankowicze nie są jednak ofiarami swojej chciwości, lecz ofiarami banków, bo to banki konstruowały prawnie wadliwe umowy i celowo nie informowały o ryzyku związanym z kredytem odnoszącym się do waluty obcej. Wielu kredytobiorców zawarło umowy o kredyt frankowy z tego również powodu, że po prostu nie miało innego wyjścia, gdyż banki twierdziły, że osoby te nie mają zdolności kredytowej by uzyskać kredyt złotówkowy.

Uwolnienie się od niekorzystnego kredytu wymaga z kolei przeprowadzenia długiego i skomplikowanego procesu, na który tylko niewielka część kredytobiorców się decyduje, dlatego też wypracowanie ugód na warunkach akceptowalnych dla jednej i drugiej strony może wreszcie sprawy frankowe rozwiązać, jeśli jednak nie będzie w tym zakresie regulacji ustawowych, to nikt nikogo do ugody nie zmusi, a zwłaszcza tej strony, której się to nie opłaca.