Opis Sprawy:

Po podpisaniu ugody z instytucją bankową PKO BP tak zwani frankowicze, przechodzą na kredyty w polskiej walucie wraz ze stawką WIBOR. Przyczynia się to do tego, iż narażeni są oni na zagrożenia, które zostaną opisane w poniższym artykule.

Niby wszystko jest jasne – oprocentowanie kredytu, to tak zwana stawka WIBOR wraz z marżą banku. Marża może być poddawana negocjacjom w banku, niemniej jednak WIBOR traktowany jest w roli prawdy objawionej. Jak na razie, kredytobiorcy praktycznie w ogóle nie biorą tego pod uwagę. Ale z pewnością będą, kiedy procentowe stopy zaczną rosnąć. 

Od 1,5 roku procentowe stopy, były rekordowo niskie, a podstawową utrzymywano na poziomie równym zeru, a dokładniej 0,1 procenta. Kiedy parę miesięcy temu zaczęła wrastać inflacja, wybrani ekonomiści byli za tym, aby podnosić stopy, aby powstrzymywać tym samym owe wzrosty.

W końcu z nastaniem października Rada Polityki Pieniężnej, podnosiła referencyjną stopę o 0,4 punkta procentowego, do poziomu 0,5 procenta, zaś w listopadzie o następne 0,75 procenta do 1,25 procent oraz teraz w grudniu.

Nabici we franki a teraz w złotówki

Kiedy wzrostowi podlegają procentowe stopy, rośnie również oprocentowanie kredytów zaciągniętych w bankach. To oczywiste. Ale nie ma tutaj wcale bezpośredniego związku, ale niejako pośredni, bowiem oprocentowanie kredytów opiera się na wskaźnikach WIBOR, którego wysokość zależna jest od procentowych stóp. Ale jednak nie tak samo, jak stopy w NBP. 

Weźmy pod uwagę WIBOR 3M. Począwszy od października, wzrosnął on z poziomu 0,24 procenta do 1,7 procenta. A w tym czasie procentowe stopy wzrosły z poziomu 0,1 procenta do 1,25 procenta. Oznacza to, iż stopy ustalone przez NBP urosły o 1,15 punkta procentowego, niemniej WIBOR 3M zwiększył się mocniej – o 1,46 punkta procentowego. W przypadku WIBOR 6M, doszło do jeszcze większego wzrostu – z 0,32 procenta do 2,06 procenta, czyli o 1,74 punkta procentowego. Wyraźnie widać, iż instytucje bankowe zarabiają na nas więcej, aniżeli jest to wynikiem skali podwyżek w stopach procentowych. 

I niewątpliwie w koszcie tym, znajdują się oczekiwania rynku, iż stopy w najbliższym czasie jeszcze bardziej wzrosną, a przecież WIBOR 3 M w takim wydaniu oznacza koszty pieniądza w trzech miesiącach, zaś WIBOR 6M w przeciągu sześciu miesięcy. 

Ale co tak naprawdę znaczy to, iż w tej cenie znajdują się oczekiwania rynku? Z jakiego powodu WIBOR 6M tak silnie odróżnia się od WIBOR 3M? Na takie pytanie, nie istnieje prosta odpowiedź, niemniej nie jest to sytuacja normalna. Obecnie różnice między takimi stawkami wynosi 0,36 punkta procentowego. Tymczasem, jak zostało to niedawno udowodnione, w latach 2006 do 2020 średnia różnica wynosiła tylko 0,08 punkta procentowego. W roku 2013, średnia stawek byka taka sama, zaś w latach 2012 oraz 2014, wynosiła ona 0,01 punkta procentowego. 

Spory problem mogą mieć osoby, które swoje kredyty hipoteczne zaciągnęły w PKO BP, ING oraz Pekao, gdyż ich kredyty oparte są właśnie o ten WIBOR sześciomiesięczny, który ostatnimi czasy zwiększył się najbardziej ze wszystkich. Powinni także przemyśleć, czym tak naprawdę jest i w jaki sposób wylicza się stawkę WIBOR. Osoby z kredytami opierającymi się na WIBOR 3M także. Bo WIBOR nie jest jakąś prawdą objawioną.

WIBOR niczym sabat czarownic, każdego dnia o godzinie 11

Uważa się, iż WIBOR jest stawką, po jakiej instytucje bankowe pożyczają sobie wzajemnie pieniądze. Ustala się ją każdego dnia. Przez wiele lat funkcjonowało to w ten sposób: w każdy roboczy dzień o godzinie 11, instytucje bankowe podawały, na jaki dokładnie procent będą w stanie pożyczać pieniądze innym instytucjom tego typu. Kalkulacyjny agent, którego zadaniem jest zbieranie wszelkich ofert, odrzucał wartości skrajne, zaś z reszty wyciągów arytmetyczną średnią i przeciągu 5 minut podawał do wiadomości publicznej zupełnie nową wartość WIBOR – na każdy dzień, tydzień, 2 tygodnie, miesiąc, trzy miesiące, sześć miesięcy albo 1 rok. 

Jak można zauważyć, WIBOR ustalani na podstawie deklaracji bankowych – warto podkreślić to po raz kolejny: nie na podstawie transakcji faktycznych, ale deklaracji – po jakich kosztach instytucje bankowe będą skłonne do pożyczenia pozostałym bankom pieniędzy. Do transakcji nie dochodzi zawsze, a tak naprawdę dochodzi bardzo rzadko. 

Spora pokusa manipulowania WIBOR-em 

A teraz spróbujmy przenieść swoje myśli do Wielkiej Brytanii, gdzie odpowiednik naszego WIBOR-u, to tak zwany LIBOR, który ustala się praktycznie tak samo. Około 10 lat temu tamtejsi dziennikarze ujawnili, iż instytucje bankowe poddawały manipulacji stawki, żeby zwiększyć osiągane zyski. Należy zdawać sobie sprawę, iż zawyżanie referencyjnego wskaźnika chociażby wyłącznie w dzień, w którym nastąpi spłata raty kredytu hipotecznego, daje bankom pokaźne zyski. Ostatecznie jednakże Royal Bank of Scotland, UBS i Barclays, ukarano za manipulowanie LIBOR-em grzywną na poziomie prawie 6 mld dolarów.

To była wielka afera z zasięgiem na cały świat finansowy, która zmusiła UE do tego, żeby wprowadziła zmiany w zakresie wyliczania tego typu wskaźniki w każdym kraju członkowskim, ucywilizowała je, tak ażeby nie pozostawiły miejsca na manipulację. Załatwi to rozporządzenie unijne BMR, które zostało wydane w roku 2016. Nakazuje ono w uproszczeniu, aby referencyjne wskaźniki, nie były zależne od nie podlegających weryfikacji deklaracji instytucji bankowych, czyli zawieranych w rzeczywistości międzybankowych transakcji. 

W rezultacie stawki LIBOR, którymi ewidentnie manipulowano, znikną lada moment z rynku. Te wyliczane dla szwajcarskiego franka oraz euro już pod koniec bieżącego roku, o czym wiedzą bardzo dobrze frankowicze, zaś dla dolarów 30 czerwca roku 2023. 

To wszystko dlatego, iż LIBOR próbowano zreformować, ale w ostateczności instytucje bankowe nie zamierzały podać danych do jego ustalenia na zupełnie nowych zasadach i należało taki wskaźnik poddać likwidacji i zastąpić go innym.