Opis Sprawy:

Orzecznictwo w sprawach frankowych, zwłaszcza po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z dnia 3 października 2019 r., zdecydowanie nie jest korzystne dla banków i przyprawia cały sektor finansowy o przysłowiowy „ból głowy”, bo w końcu masowe powództwa frankowiczów i uznawanie ich roszczeń przez sądy, mogą doprowadzić do istnej katastrofy, na co banki już przed wyrokiem TSUE zwracały uwagę.

Gdy emocje po orzeczeniu TSUE nieco jednak opadły, banki postanowiły jeszcze raz zawalczyć z roszczeniami wysuwanymi przez kredytobiorców i bardzo odważnie zaczęły głosić, że jeśli nawet sąd uwzględni roszczenie kredytobiorcy o unieważnienie umowy kredytowej, to wówczas po stronie banku stanie się aktualne roszczenie o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału przez kredytobiorcę bądź o odsetki, i że z takimi żądaniami banki będą występować.

Przytoczone deklaracje wywołały zamierzony efekt, gdyż część kredytobiorców zrezygnowała z dochodzenia swoich roszczeń, właśnie z obawy przed ewentualnym powództwami banków, i choć od początku prawnicy wskazywali, że banki nie mają podstaw prawnych do wysuwania takich żądań, to jednak wśród kredytobiorców obawa pozostała. Sprawa stała się jednak na tyle poważna, że stanowisko w tym zakresie postanowił zająć Prezes UOKiK, i tak oto 16 grudnia 2019 r., wydane zostało stanowisko odnoszące się do wyroku TSUE z 3 października 2019 r. i jego konsekwencji.

W wydanym stanowisku Prezes Urzędu odniósł się do wielu, bardzo istotnych kwestii wynikających z orzeczenia TSUE, cieszy jednak fakt, że Prezes zwrócił również uwagę na ewentualne roszczenia banków po unieważnieniu umowy kredytowej. W wydanym stanowisku Prezes UOKiK bez cienia najmniejszych wątpliwości wskazał, że na podstawie obowiązujących przepisów nie widzi prawnej możliwości wynikającej zarówno z prawa polskiego, jak i europejskiego, aby w związku z unieważnieniem umowy o kredyt hipoteczny, z powodu zawarcia w takiej umowie klauzul niedozwolonych, bankom przysługiwało jakiekolwiek roszczenie o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału czy też odsetki od udostępnionej konsumentowi sumy kredytu.

W dalszej części, Prezes Urzędu dokonał szczegółowej analizy przepisów, które mogłyby stanowić ewentualną podstawę do roszczeń banków, i wskazał, że żądania banków nie są zasadne ani w świetle art. 359 k.c. (odsetki), ani tym bardziej art. 405 (bezpodstawne wzbogacenia) i art. 411 (wyłączenie zwrotu świadczenia) k.c.

Zgodnie z art. 359 k.c., odsetki od sumy pieniężnej należą się tylko wtedy, gdy to wynika z czynności prawnej albo z ustawy, z orzeczenia sądu lub z decyzji innego właściwego organu, i Prezes Urzędu słusznie tutaj zauważył, że w przypadku stwierdzenia nieważności umowy kredytu hipotecznego żadna z tych przesłanek nie ma miejsca. W podobny sposób Prezes Urzędu ocenił roszczenie oparte o przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu. Prezes UOKiK podkreślił, iż fakt, że nieważność umowy została stwierdzona ze względu na brak możliwości wykonania umowy wskutek zamieszczenia w niej przez bank klauzul abuzywnych, to nie może być tutaj mowy o korzyściach wynikających z tych okoliczności, gdyż byłoby to działanie związane z naruszeniem dobrych obyczajów i w sposób rażący interesów konsumenta. Zdaniem Prezesa Urzędu to przedsiębiorca, czyli w tym przypadku bank, odpowiada za negatywne konsekwencje swojego działania związane z takim ukształtowaniem warunków umownych, które doprowadziły w konsekwencji do unieważnienia kontraktu.

Prezes UOKiK zwrócił również uwagę, że przyznanie bankowi roszczeń do żądania wynagrodzenia za korzystanie z kapitału czy też odsetek od udostępnionego kapitału w związku z unieważnieniem umowy kredytowej w konsekwencji stwierdzenia abuzywności postanowień umownych, byłoby sprzeczne z dyrektywą 93/13/EWG, której celem jest zapewnienie wysokiego poziomu ochrony konsumentów. Takie stanowisko prowadziłoby bowiem do możliwości uzyskania korzyści finansowych przez bank w związku ze stosowaniem względem słabszej strony umowy postanowienia o charakterze niedozwolonym, co w konsekwencji oznaczałoby wyeliminowanie zniechęcającego ekonomicznego skutku wywieranego na banku, i takie podejście mogłoby stanowić zachętę do stosowania owych niedozwolonych warunków, w końcu bank w każdym przypadku by zarabiał.

Gdyby więc uznać tezę o zasadności żądań banków w tym zakresie, wówczas bank nie ponosiłby żadnego ryzyka związanego ze stosowaniem w umowach kredytowych klauzul niedozwolonych, gdyż nawet w przypadku stwierdzenia z tego tytułu nieważności umowy, banki i tak otrzymywałyby wynagrodzenie za okres od jej zawarcia do stwierdzenia nieważności, takie stwierdzenie byłoby więc sprzeczne z obowiązującym prawem, zarówno polskim, jak i europejskim i stanowiłoby jego nadużycie.