Opis Sprawy:

Zarówno banki, jak i frankowicze, z niecierpliwością oczekują na wydanie przez Sąd Najwyższy uchwały, w której udzielone zostaną odpowiedzi na najbardziej nurtujące w sprawach frankowych pytania, gdyż wreszcie wyjaśnione zostaną rozbieżności pojawiających się w tym zakresie w orzecznictwie. Przedmiotowa uchwała ma zostać wydana 25 marca br., jednak Sąd Najwyższy postanowił frankowiczom czas oczekiwania nieco umilić i w dniu 16 lutego 2021 roku została wydana przez 3 sędziów uchwała Sądu Najwyższego, w której jednoznacznie wskazano, że prawidłowe jest zastosowanie, w zakresie rozliczenia nieważnej umowy kredytowej, teorii dwóch kondykcji, a nie teorii salda.

Problematyka rozliczeń w przypadku unieważnienia frankowej umowy kredytowej od dawna była różnie pojmowana w orzecznictwie i odmienne poglądy w tym zakresie prezentowano, a to powodowało, że kredytobiorca nie miał pewności do której metody rozliczenia sąd się przychyli i którą zastosuje. Na szczęście jednak dla kredytobiorców, „wygrała” teoria, która jest dla nich korzystniejsza.

Uchwała Sądy Najwyższego została wydana w odpowiedzi na następujące pytanie: „Czy w świetle art. 405 k.c. i art. 409 k.c., w przypadku uznania umowy kredytu indeksowanego za nieważną na skutek zawarcia w niej klauzul abuzywnych, gdy bezpodstawne wzbogacenie ma miejsce po obu stronach umowy, kredytobiorca może skutecznie domagać się od banku zwrotu świadczenia w postaci rat kapitałowo-odsetkowych zapłaconych w walucie polskiej lub w walucie obcej, w sytuacji gdy nie doszło do zwrotu przez kredytobiorcę wypłaconej przez bank kwoty kredytu w nominalnej wysokości?”, odpowiedź Sądu Najwyższego jest z kolei następująca: „Stronie, która w wykonaniu umowy kredytu, dotkniętej nieważnością, spłacała kredyt, przysługuje roszczenie o zwrot spłaconych środków pieniężnych jako świadczenia nienależnego (art. 410 § 1 w związku z art. 405 k.c.) niezależnie od tego, czy i w jakim zakresie jest dłużnikiem banku z tytułu zwrotu nienależnie otrzymanej kwoty kredytu.” Z powyższego jednoznacznie zatem wynika, że Sąd Najwyższy za zasadną uznał tzw. teorię dwóch kondykcji, i choć właśnie ta teoria jest uznawana przez większość prawników za poprawną, to jednak sądom zdarzało się orzekać stosując teorię salda, co znacznie pogarszało sytuację kredytobiorców.

Na czym polega teoria salda?

Przypomnijmy, teoria salda zakłada, że świadczenie należne jest tylko tej stronie nieważnej umowy kredytowej, która posiada wyższe roszczenie. W przypadku tej teorii następuje porównanie roszczenia kredytobiorcy z roszczeniem banku, i w zależności od tego, która strona świadczyła na rzecz drugiej w wyższym zakresie, to jej przysługuje zwrot. W praktyce wygląda to więc tak, że orzekając nieważność frankowej umowy kredytowej, sąd przelicza ile dokładnie kredytobiorca wpłacił już do banku tytułem spłaty zaciągniętego zobowiązania i porównuje tą wartość z wysokością wypłaconego kapitału, konkluzje po takim porównaniu mogą być natomiast dwie. Otóż, jeżeli kredytobiorca wpłacił więcej niż otrzymał w ramach kredytu, to sąd zasądzi na jego rzecz różnicę pomiędzy tymi dwoma kwotami, jeśli natomiast kredytobiorcy nie udało się jeszcze oddać równowartości całego udzielonego mu kredytu, wówczas jego roszczenie o zapłatę zostanie oddalone. W takiej więc sytuacji kredytobiorca uzyskuje korzystny wyrok, jednak żadnych środków od banku nie otrzyma, gdyż powództwo o zapłatę zostaje uznane za nieuzasadnione.

Na czym polega teoria 2 kondycji?

Zgodnie natomiast z teorią dwóch kondykcji, roszczenie każdej ze stron nieważnej czynności prawnej traktuje się odrębnie i niezależnie od roszczenia drugiej strony, zatem obydwie strony nieważnej umowy traktuje się jakby były bezpodstawnie wzbogacone. W przypadku teorii dwóch kondykcji zarówno bank, jak i kredytobiorca, mogą należności dochodzić niezależnie od siebie, z kolei wzajemne wyrównanie jest możliwe jedynie wówczas, gdy pojawi się zarzut potrącenia. Zastosowanie teorii dwóch kondycji w przypadku spraw frankowych wygląda więc tak, że to kredytobiorca dochodzi od banku zapłaty określonej kwoty, gdy więc sąd uzna, iż zawarta umowa kredytowa jest nieważna, wówczas sąd zasądzi zgłaszane przez kredytobiorcę roszczenie, niezależnie od tego czy kapitał udzielonego kredytu został spłacony czy nie. Bank może natomiast w takiej sytuacji wystąpić z odrębnym roszczeniem wobec kredytobiorcy, domagając się zwrotu kwoty wypłaconego kredytu.

Sąd Najwyższy uchwała 16.02.2021 – Teoria 2 kondycji prawidłowa

Wydaną uchwałę Sąd Najwyższy oparł na art. 410 w związku z art. 405 Kodeksu cywilnego, powołane przepisy stanowią bowiem, że kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości. Regulacja ta odnosi się również do świadczenia nienależnego. Świadczenie jest z kolei nienależne, jeżeli ten, kto je spełnił, nie był w ogóle zobowiązany lub nie był zobowiązany względem osoby, której świadczył, albo jeżeli podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty, albo jeżeli czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia. W ustnym uzasadnieniu do wydanej uchwały wskazano natomiast, że uchwała ta odnosi się do wszystkich kredytów, a nie tylko kredytów indeksowanych kursem franka szwajcarskiego, gdyż w ocenie Sądu Najwyższego ogólne obowiązujące regulacje w zakresie zwrotu nienależnego świadczenia są wystarczające do rozstrzygnięcia poddanej pod rozwagę Sądu kwestii. Ponadto podkreślono, iż dokonywane przez kredytobiorcę płatności są świadczeniami nienależnymi w przypadku stwierdzenia nieważności umowy kredytowej, dlatego też bank powinien dokonać ich zwrotu na rzecz kredytobiorcy.

Uchwała o treści w jakiej została wydana nie jest tak naprawdę zaskoczeniem, od dawna bowiem się wskazywało, że rozliczenie nieważnej umowy o kredyt we frankach powinno odbywać się w oparciu o teorię dwóch kondykcji, jednak niektórzy sędziowie, na przekór wszystkim, nadal w wydawanych orzeczeniach posługują się teorią salda, miejmy więc nadzieje, że w niedalekiej przyszłości tendencja się ta zmieni, zwłaszcza, że wkrótce to nie będzie jedyne istotne rozstrzygnięcie w tej kwestii. Na temat sposobu rozliczenia roszczeń stron nieważnej czynności prawnej wypowie się również bowiem Sąd Najwyższy w uchwale, która zostanie wydana 25 marca br., choć chyba nikt nie ma wątpliwości jakie rozstrzygnięcie w tym zakresie zostanie wydane.

We wniosku, który został skierowany do Sądu Najwyższego, a który rozpatrzony zostanie przez pełny skład Izby (wydane rozstrzygnięcie będzie więc mieć moc zasady prawnej, a zatem będzie musiało być respektowane przez sądy powszechne), zawarte bowiem zostało następujące pytanie: „Czy w przypadku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytowej, w wykonaniu której bank wypłacił kredytobiorcy całość lub część kwoty kredytu, a kredytobiorca dokonywał spłat kredytu, powstają odrębne roszczenia z tytułu nienależnego świadczenia na rzecz każdej ze stron, czy też powstaje jedynie jedno roszczenie, równe różnicy spełnionych świadczeń, na rzecz tej strony, której łączne świadczenie miało wyższą wysokość?” Innymi więc słowy, odpowiadają na to pytanie Sąd również musi ocenić, która z dwóch teorii jest zasadna, jednak można przypuszczać, że Sąd w uchwale marcowej potwierdzi stanowisko zaprezentowane w uchwale z dnia 16 lutego br., warto jednak zwrócić uwagę skąd w ogóle problem w sposobie rozliczenia się wziął.

Jak czytamy w uzasadnieniu do wniosku, który rozpatrzony zostanie w marcu br., na tle zasad rozliczenia stron nieważnej lub bezskutecznej umowy kredytowej w orzecznictwie zarysowała się istotna rozbieżność, a spór ten wcale nie jest nowy, gdyż pojawiał się już w dawniejszych orzeczeniach zarówno na tle bezpodstawnego wzbogacenia, gdy jednocześnie wzajemnie wzbogacone i zubożone były dwie osoby, jak i na tle podobnych przypadków. Przykładem takiego starszego orzecznictwa, w którym opowiedziano się za teorią salda, jest chociażby wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 października 1974 r., sygn. akt: II CR 542/74, gdzie podkreślono, że odpowiedzialność wzbogaconego nie może wykraczać poza granice wzbogacenia. Za teorią dwóch kondykcji opowiedział się natomiast Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 29 kwietnia 2009 r., sygn. akt: II CSK 625/08, i choć drugie z wydanych orzeczeń jest zdecydowanie młodsze, bo jednak wyroki te dzieli 35 lat, to wcale nie oznacza, że poglądy na temat kwestii rozliczeń ewoluowały i że obecnie nie są wydawane wyroki rozliczające nieważną umowę kredytową według teorii salda. 

Wyraźnie za uznaniem, że po upadku umowy kredytowej istnieje tylko jedno roszczenie, a więc za teorią salda, wypowiedział się m.in. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 26 listopada 2019 r., sygn. akt: I ACa 722/18. W orzeczeniu tym zaznaczono bowiem, że w przypadku unieważnienia umowy kredytu ze względu na niemożliwość dalszego utrzymania jej w mocy po uznaniu za abuzywne niektórych jej postanowień występuje zbieg wzajemnych, nienależnych świadczeń, rodzących po obu stronach istnienie wierzytelności, choćby niewymagalnych. Spłata rat kredytu wraz z odsetkami staje się świadczeniem nienależnym na skutek orzeczenia sądu o unieważnieniu umowy ze skutkiem ex tunc.

Z uwagi na równoczesne unieważnienie także podstawy wypłaty przez bank udzielonego kredytu dochodzi do zmiany dotychczasowej wierzytelności banku z wynikającej z umowy kredytu na wierzytelność banku, jeszcze niewymagalną, wynikającą z nienależnego świadczenia, o ile łączna wysokość świadczenia spełnionego przez bank jest wyższa od sumy świadczeń spełnionych przez kredytobiorcę. Jako podstawę prawną dla przyjęcia istnienia tylko jednego roszczenia wskazano art. 411 pkt 4 k.c. (a więc, że nie można żądać zwrotu świadczenia jeżeli świadczenie zostało spełnione, zanim wierzytelność stała się wymagalna), argumentując, że kredytobiorca nie może żądać zwrotu spełnionego przez siebie świadczenia, ponieważ z chwilą upadku umowy jego przeszłe świadczenia zaspokoiły jeszcze w tym momencie niewymagalną wierzytelność banku z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia. Podsumowano powyższe stwierdzenia zauważając, że ustawodawca tak ukształtował wzajemne roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia i nienależnego świadczenia, że zobowiązał wzbogaconego bez podstawy prawnej do zwrotu korzyści i nakazał stosować ten przepis do świadczenia nienależnego.

Oznacza to, że świadczący na podstawie umowy, po jej unieważnieniu przez sąd, stają się wzajemnie zobowiązanymi i ową kolizję wzajemnych obowiązków rozstrzyga ustawodawca w art. 411 pkt 4 k.c. w ten sposób, że nie godzi się na sytuację, że jeden ze świadczących nienależnie – jednocześnie wzbogacony i zobowiązany do zwrotu w przyszłości tego, co sam otrzymał bez podstawy prawnej – miałby uzyskać zwrot całego swego świadczenia, bez uwzględnienia tego, że owo świadczenie miało ścisły związek z umową kredytową, po której unieważnieniu powstały jednorodne, wzajemne wierzytelności, z których ta dotychczasowego kredytobiorcy jest już wymagalna, a ta banku jeszcze nie, gdyż bank konsekwentnie nie godził się na unieważnienie umowy.

Podobne stanowisko zostało zaprezentowane w wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 2 marca 2020 r., sygn. akt: XXV C 2880/18, a więc w orzeczeniu bardzo aktualnym i nowym, w którym uznano, że w przypadku umowy kredytu występuje jednorodny (pieniężny) charakter świadczeń, co pozwala uznać ją za umowę wzajemną i przyjmując tzw. teorię salda. Z kolei  w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 4 grudnia 2019 r., sygn. akt: I ACa 442/18, wyraźnie stwierdzono, że, dążąc do wyrównania uszczerbku, nie należy ignorować ewentualnego częściowego zwrotu bezpodstawnie uzyskanej korzyści, który to zwrot nastąpił przed dniem wyrokowania – w efekcie zubożenie (i – odpowiednio – wzbogacenie) jest mniejsze. Stan zubożenia (wzbogacenia) należy uwzględniać na datę orzekania (zasada aktualności bezpodstawnego wzbogacenia). Czyli tutaj również mamy do czynienia z klasyczną teorią salda.

Teoria dwóch kondykcji została natomiast uwzględniona m.in. w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2019 r., sygn. akt: V CSK 382/18, gdzie jednoznacznie stwierdzono, że świadczenie spełnione (nadpłacone) przez kredytobiorcę na podstawie postanowienia abuzywnego jest świadczeniem nienależnym, co oznacza, iż podlega ono zwrotowi, choćby kredytobiorca był równolegle dłużnikiem banku. Dodano, że w art. 410 § 1 k.c. ustawodawca przesądził, iż samo spełnienie świadczenia nienależnego jest źródłem roszczenia zwrotnego, przysługującego zubożonemu.

Nie ma zatem potrzeby ustalania, czy i w jakim zakresie spełnione świadczenie wzbogaciło accipiensa ani czy na skutek tego świadczenia majątek solvensa uległ zmniejszeniu. Obiter dicta tzw. teorię dwóch kondykcji przyjęto również w uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego z dnia 9 maja 2019 r., sygn. akt: I CSK 242/18. Z kolei w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 13 listopada 2019 r., sygn. akt: I ACa 674/18, dostrzeżono pragmatyzm tzw. teorii salda, ale uznano, że brak podstawy prawnej do jej zastosowania. Podkreślono, że – w razie przyjęcia teorii dwóch kondycji – tożsamy skutek można by osiągnąć wyłącznie w drodze zastosowania potrącenia, jednakże dla niego niezbędne jest złożenie stosownego oświadczenia woli (sąd nie dokonuje potrącenia z urzędu). W orzecznictwie stojącym na gruncie tzw. teorii dwóch kondykcji wyraźnie odrzucono argument, że dla tzw. teorii salda podstawę stanowi art. 409 k.c. Zaznaczono, że czym innym jest zużycie czy utrata wzbogacenia w rozumieniu tego przepisu, a czym innym obowiązek zwrotu wzajemnego świadczenia przez powoda na rzecz pozwanego spełnionego w wykonaniu nieważnej umowy. Przypadki zużycia lub utraty wzbogacenia w świetle art. 409 k.c., powodujące odpadnięcie wzbogacenia, muszą ograniczyć się zatem do tych tylko sytuacji, kiedy nastąpiło to bezproduktywnie, a więc bez uzyskania jakiegokolwiek ekwiwalentu, czy też innej korzyści dla majątku wzbogaconego.

Uchwała Sądu Najwyższego, która zostanie wydana w marcu z całą pewnością będzie stanowić krok milowy w sprawach frankowych, jednak już uchwała z lutego może znacznie ułatwić dochodzenie roszczeń frankowiczom. Posiłkując się wydaną uchwałą, kredytobiorcy mogą bowiem skutecznie domagać się zwrotu wszystkich wpłat, które w związku z zawartą umową kredytową przekazali do banku, a dodatkowo, w przypadku ewentualnych roszczeń banku o zwrot wypłaconego kapitału, zasadne może się okazać podniesienie zarzutu przedawnienia. Kredytobiorcy zyskali więc kolejny argument by skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem, a zatem z całą pewnością nie warto zwlekać z wniesieniem powództwa. Sytuacja frankowiczów w sądach już teraz jest bardzo dobra, a uchwała, która w marcu zostanie wydana może ją tylko poprawić, zatem warto kroki przeciwko bankowi podjąć jak najszybciej, gdyż istnieje duża szansa, że wkrótce czeka nas kolejna lawina pozwów frankowych. Bądź więc szybszy od innych kredytobiorców, gdyż im szybciej złożysz pozew, tym szybciej twoja sprawa trafi na wokandę sądu.